Używane maszyny masarskie optymalnym wyborem w czasie koronawirusa

Choć liczba nowych zachorowań na COVID-19 ustabilizowała się w Polsce na stałym poziomie, to rozleniwieni lepszą pogodą zapominamy, że po lecie przyjdzie chłodna jesień oraz zima. Niższa temperatura, ponowne otwarcie sklepów, szkół oraz uczelni przyniosą ze sobą najprawdopodobniej drugą falą zachorowań.
„Przykład USA, gdzie z powodu koronawirusa zamknięto dziesiątki masarni i zakładów mięsnych w całym kraju, pokazuje że obecnie inwestowanie w nowy park maszynowy to ryzykowny krok. Tymczasem używane maszyny masarskie mogą być tańsze nawet o 80%!” – mówi Mateusz Wietecha, szef firmy ERY Food Machinery.

 

 

Za pomocną używanych maszyn łatwo i szybko można skompletować nawet całe wyposażenie masarni (grafika: ERY Food Machinery). Źródło grafiki nr 1.

W Stanach Zjednoczonych masarnie i zakłady mięsne stały się wręcz rozsadnikiem nowej choroby. Duże zespoły pracowników pracujące razem, blisko siebie w niskiej temperaturze – to doskonałe warunki do rozprzestrzeniania się koronawirusa. W efekcie w Ameryce w branży mięsnej zanotowano już dziesiątki ognisk koronawirusa, które zmuszają władze sanitarne do czasowego zamykania zakładów. Sytuacja jest tam na tyle poważna, że załamują się łańcuchy dostaw mięsa na półki sklepowe. Koronawirus zagrażać zaczyna wręcz bezpieczeństwu żywieniowemu USA (mięso to jeden z podstawowych produktów spożywanych przez ludzi). Za oceanem zachorowało kilka tys. pracowników przemysłu mięsnego, dziesiątki zmarły. Przymusowy przestój biznesu, kilku lub nawet wielotygodniowy, to koszty. Mimo, że się nie zarabia opłacić trzeba ludzi, budynki, rachunki, podatki… no i leasingi oraz raty za drogie, nowe maszyny.

 

 

 

 

 

Działająca od lat firma ERY Food Machinery sprzedaje, skupuje i serwisuje używane maszyny masarskie i spożywcze. Źródło grafiki nr 2.

W czasach niepewności ciągłości produkcji branie nowych, drogich maszyn z odroczoną zapłatą, na kredyt czy w leasingu nie wydaje się dobrym wyborem. Nieopłacanie ich skutkować może ich odbiorem, czy wręcz wniesieniem przez wierzycieli wniosku o bankructwo firmy. Po co ryzykować? Używane maszyny masarnicze tymczasem pracują najczęściej równie wydajnie jak nowe. Utrzymane właściwie pracować będą jeszcze przez lata. Co więcej, używane maszyny można także objąć gwarancją, za dodatkową dopłatą ustaloną indywidualnie.

 

 

 

 

 

Kolejne fale grypy hiszpanki sprzed wieku przychodziły wraz z zimniejszymi porami roku (grafika: US National Museum of Health and Medicine0). Źródło grafiki nr 3.

Kolejne fale grypy hiszpanki sprzed wieku przychodziły wraz z zimniejszymi porami roku (grafika: US National Museum of Health and Medicine0). Źródło grafiki nr 3.

Przykładowo wspominana firma ERY Food Machinery, jeśli nie ma danego urządzenia na magazynie, poszuka konkretnej maszyny w całej Europie. Kupi ją, jeśli trzeba dokona przeglądu i naprawy, przewiezie do zakładu, gdzie ją zainstaluje. „Nie tylko instalujemy maszyny w zakładach, ale także prowadzimy szkolenia pracowników z obsługi dostarczonych maszyn” – dodaje założyciel ERY Food Machinery. Używane maszyny masarniczne to nie tylko okazyjne źródło taniego parku maszynowego. To także minimalizacja kosztów w niepewnych czasach koronawirusa, kiedy i nasz zakład może przez niego stanąć. W czasie, który potrwa przynajmniej 1-2 lata, do momentu opracowania leku i szczepionki.

 

 

 

Grafiki:

  • 1. https://eryfood.com/wp-content/uploads/2020/02/IMG_7798.jpg
  • 2. Zrzut ekranu strony
  • 3. https://www.grantcountybeat.com/columns/informational/the-chronicles-of-grant-county/56844-the-waves-of-disease