Jestem dobrej myśli

Panie Januszu, w jaki sposób chroni Pan swoich pracowników i klientów przed zagrożeniami związanymi z koronawirusem?
Wszelkie obostrzenia traktujemy bardzo poważnie. Specyfika naszej działalności wymaga bezpośrednich kontaktów z klientami, dlatego też zachowujemy szczególną ostrożność w tym zakresie. W czasie rozmowy zachowujemy bezpieczny dystans, a stanowisko mycia oraz wydawania rzeczy jest odpowiednio zabezpieczone. Pracownicy mają ponadto obowiązek odkażania mebli i blatu, na którym są podawane elementy do ostrzenia. Zaopatrzeni są także w maski i rękawice oraz uprzedzeni o wszelkich zagrożeniach. Wszyscy zachowujemy się odpowiedzialnie.

 

Jak Pan sobie radzi z prowadzeniem działalności w tym jakże trudnym czasie?
Prowadzenie działalności zależy od warunków i od środowiska, w którym funkcjonujemy jako firma. W naszym konkretnym przypadku, biorąc pod uwagę charakter naszej pracy, nie napotykamy na większe problemy. Serwis ostrzenia JANDIK jest niewielką firmą więc zabezpieczenie pracowników nie jest trudne i nie wymaga poniesienia dodatkowych nakładów i inwestycji. Jak sobie radzimy? Ograniczamy fizyczne kontakty z partnerami i klientami na rzecz innych możliwości, takich jak na Internet czy telefon. Nie mamy problemów z organizacją pracy tak, aby była bezpieczna, zarówno dla pracowników, jak i klientów.

 

Jak Pan sądzi, jaki wpływ na naszą branżę może mieć aktualna sytuacja? Czy jesteśmy gotowi wyjść obronną ręką z tych wszystkich zawirowań?
Branża mięsna w porównaniu z innymi sektorami gospodarki jest w stosunkowo korzystnej sytuacji. Na rynku nie ma problemu ze zbytem produktów, natomiast same zakłady mięsne są już od dawna przygotowane do ochrony przed podobnymi sytuacjami, bo obligowane są do tego przez obowiązujące przepisy. Mają wdrożone procedury, których przestrzegają bardzo rygorystycznie. Stanowiska pracy są odpowiednio zabezpieczone, a poszczególne działy produkcji oddzielone od siebie. Dla zakładów mięsnych nie jest to więc nowość i dzięki temu, że miały wdrożony HACCP wymagały jedynie adaptacji do istniejących warunków. Oczywiście istnieje jeszcze czynnik ludzki, a tu chodzi o umiejętność myślenia i zrozumienia niebezpieczeństwa. Myślę jednak, że wszyscy rozumiemy powagę sytuacji.

 

Branża mięsna daje radę?
Na razie tak – da się to zauważyć przez pryzmat naszego serwisu, choć w zależności od wielkości zakładu bywa różnie, co w konsekwencji powoduje, że rytm naszych usług również został zachwiany. Wykonuję objazdy po zakładach mięsnych i widzę, że także borykają się z problemami wynikającymi z aktualnej sytuacji epidemiologicznej. Jako obsługujący przetwórstwo mięsa jestem jednak dobrej myśli.

 

Dziękuję za rozmowę.